Jak dawniej wyglądały wczasy
19 07 2009Sposób wyjazdów turystycznych w naszym kraju zmienił się w trakcie kilku ubiegłych lat o 180 stopni. Po dziś dzień wspominamy jak jeszcze do niedawna prezentował się wyjazd na zasłużony, letni urlop. Pakowanie nie zbyt poręcznych, skórzanych toreb, dalej zamocowanie na dach wszędołaza w postaci dużego fiata, potem po skompletowaniu jedzenia na drogę co przybierało zwykle postać kabanosów, kanapek i zupy w termosie, teraz już cała 5 osobowa rodzina z werwą zajmowała swoje miejsca. Zwykle długotrwała i obfita w uroki polskich dróg podróż nie była straszna, ponieważ oczywiste było, że z każdym wybojem zbliża się wyjątkowy odpoczynek na drewnianym leżaku. Prawdą jest iż w drodze spędzaliśmy czasem nawet 12 godzin, jednak myśl o kolejnych dniach korzystania ze słońca nad Polskim morzem przynosiła tyle sił, iż żadna niewygoda nie była w stanie powstrzymać urlopowiczów jadących na swoje wyjątkowe wczasy. W docelowym punkcie najczęściej mimo iż byliśmy przemęczeni otrzymywaliśmy dużą dawkę energii kiedy tylko dochodził widok drewnianych domków, gdzie we wnętrzu mieliśmy z pewnością Egipskie warunki atmosferyczne, dzięki czemu nie wychodząc na zewnątrz mogliśmy korzystać z upalnegoze słonecznego lata. Luksusu dopełniała chłodziarka, do pełna zastawiona płynami schładzającymi, jakie oczywiście sami zakupiliśmy wcześniej w okolicznym sklepie “Społem”. W naszym urządzeniu chłodzącym nie zabrakło również cieczy rozgrzewających, można powiedzieć łatwopalnych, w przypadku mroźnego wieczoru. Początek naszej wycieczki zwykle był poświęcony na zaprzyjaźnieniu się z lokatorami pobliskich domków czy też leżaki na plaży. Centra wypoczynkowe w których posiadaliśmy możliwość spędzać urlop zwykle miały również całe mnóstwo innych niż woda, atrakcji. Często kierując się na spacer do centrum, po kilku kwadransach byliśmy obłowieni w tony upominków czyli naszyjników z zębem rekina, tudzież łuską wieloryba. Nasze wczasy trwały najczęściej około dziesięciu dni, w ciągu których nie trudno było uzyskać wiele energii na następny rok codziennych obowiązków. Moment powrotu z wakacji, chociaż bywał nie aż tak radosny niż podróż w przeciwną stronę to i tak optymistycznie nastawiała nas myśl o tym ile historie już przygotowujemy dla swoich przyjaciół i o wyrazach twarzy, jakie zobaczymy prezentując gadżety zdobyte na miejscowych targowiskach.
Kategorie : Turystyka